

Sposób na kryzys
Gazeta Bankowa, 2009-02-21
Enterprise Investors kupuje znaczny pakiet udziałów w spółce Bio-Profil. Deloitte, który zbadał plany funduszy private equity uprzedza, że w najbliższym czasie skupią się one na zarządzaniu spółkami portfelowymi.
Wygląda na to, że po kryzysie na GPW, gdzie w ciągu ostatniego półrocza wszystkie spółki traciły na wartości, przyszedł czas na kolejny kryzys - tym razem tyczący funduszy private equity. Bo te, choć na razie radzą sobie nie najgorzej - zrobią wszystko, żeby nie tracić na swoich inwestycjach. A może to oznaczać wstrzymanie akwizycji, czyli brak finansowania dla rozwijających się spółek. To trzeci - po GPW i kredytach bankowych - filar finansowania przedsiębiorczości w Polsce.
Firma z perspektywami
Enterprise Venture Fund I, fundusz venture capital zarządzany przez Enterprise Investors, kupił 36 proc. udziałów w spółce Bio-Profil z opcją objęcia do 49 proc. Łączna kwota inwestycji funduszu to 12,4 mln zł. Pozyskany od EVFI kapitał Bio-Profil, firma z branży dermo-kosmetyków i preparatów stosowanych w medycynie estetycznej przeznaczy na dalszy rozwój. Inwestycja w Bio-Profil jest kolejną inwestycją funduszu venture capital Enterprise Investors, dokonaną krótko po jego utworzeniu.
- Bio-Profil ma dzisiaj uprzywilejowaną pozycję wyjściową, żeby nadal rozwijać się bardzo dynamicznie - mówi o transakcji Rafał Bator, partner w Enterprise Investors odpowiedzialny za inwestycje EVP I. - Firma jest zarządzana przez zespół doświadczonych menedżerów, którzy mają wizję i zapał do dalszej pracy nad poszerzaniem jej udziału w rynku, m.in. przez nawiązanie współpracy z kolejnymi czołowymi na świecie producentami. Dodatkowo firmie sprzyja dynamiczny rozwój rynków, na których działa, wykazując dwucyfrową dynamikę wzrostu.
Ale w dobie pogłębiającej się recesji, dotykającej niemal wszystkie światowe rynki, to może być jedna z ostatnich takich transakcji w Polsce.
Indeks spada
Jak informuje firma doradcza Deloitte, indeks zaufania funduszy private equity znacząco spada. Mimo to prognozy nadal zakładają, że to Europa Środkowa będzie jednym z kluczowych obszarów zainteresowania funduszy. Eksperci Deloitte oceniają, że fundusze private equity będą w najbliższym czasie inwestować w interesujące projekty, jednak znacznemu ograniczeniu w tych transakcjach ulegnie finansowanie długiem bankowym. W bieżącym roku większość funduszy będzie także dużo bardziej koncentrować się na zarządzaniu spółkami portfelowymi, aby uchronić je przed utratą wartości.
Oliver Murphy, partner z działu doradztwa finansowego Deloitte uważa, że rynek fuzji i przejęć znacząco osłabnie w porównaniu do lat ubiegłych, co jest związane ze spowolnieniem gospodarczym i utratą płynności przez rynek bankowy. - Niektóre fundusze postanowiły przeczekać najgorszy okres, inne zaś nastawiły się na transakcje ograniczone wyłącznie do kapitału, czekając aż rynek finansowania dłużnego zwiększy swoją efektywność - mówi. - Głównym punktem zainteresowania jest obecnie zarządzanie portfelami aktywów.
Na razie gospodarki naszego regionu nie mogą narzekać na brak zainteresowania ze strony dużego kapitału gromadzonego przez fundusze PE, bo to właśnie w tej części Europy globalny kryzys finansowy jest odczuwalny stosunkowo najsłabiej.
Mała spójność prognoz
- Wielu specjalistów zajmujących się funduszami private equity w Europie Środkowej postrzega obecne warunki jako doskonałą okazję i ma przekonanie, że inwestycje zrealizowane w 2009 r mogą przynieść wysokie stopy zwrotu - mówi Katarzyna Sermanowicz z Deloitte. - Oczywiście w konsekwencji oznacza to, że warunkiem rentowności podjętych decyzji inwestycyjnych jest strategia przejętej spółki nakierowana na jej wzrost wartości w okresie kilku lat. Będzie to wymagało dużego zaangażowania ze strony funduszy i monitoringu działań zarządu spółki.
Taki obraz przyszłości inwestycyjnej rysuje się w każdym razie z ostatniego opublikowanego przez Deloitte badania "Central European Private Equity Confidence Survey". Ale nie zmienia to w niczym faktu, że transakcji kupna spółek jest na rynku coraz mniej. Ów spadek wytłumaczyć można największą od lat luką cenową, czyli różnicą między oczekiwaniami tyczącymi wartości spółek między kupującymi a sprzedającymi, co nie zmienia w niczym sposobu, w jaki najtrudniejszy okres planują przetrwać fundusze.
U podstaw luki cenowej leży niepewność co do sytuacji makroekonomicznej. Rozbieżność w prognozach PKB, czy duże wahania na rynku kapitałowym oraz walutowym dają dużą dowolność wycen - sprzedający wybierają wskaźniki skrajnie pozytywne, a kupujący skrajnie konserwatywne.
Konrad Gruda z działu konsultingu Deloitte dodaje, że kolejnym problemem są ograniczenia finansowania dłużnego. To powoduje zaangażowanie większego udziału kapitału własnego PE w transakcjach, a co się z tym wiąże - nacisk PE na minimalizację wycen w celu osiągnięcia wymaganej rentowności. Na razie ani fundusze, ani spółki nie liczą na zmiany trendów. Ilość zmian, które musiałyby nastąpić, jest zbyt duża. Przede wszystkim powinny zmniejszyć się wahania na rynkach, zaś finansowanie dłużne transakcji znów powinno stać się dostępne w dużej skali. Nie bez znaczenia jest również obecna mała spójność prognoz makroekonomicznych.
Spółkę sprzedam
Co więcej - z dokumentu Deloitte wynika, że spowolnienie gospodarcze może być przyczyną oportunistycznych transakcji, gdzie dynamicznie rozwijające się firmy będą miały problemy z uzyskaniem finansowania na rozwój, choćby poprzez IPO czy kredyt bankowy. W okresie boomu gospodarczego wiele możliwych do przejęcia spółek nie było zainteresowanych finansowaniem rozwoju - przez częściową sprzedaż swoich udziałów.
Według przewidywań analityków, w najbliższej przyszłości popularne staną się transakcje zbycia, kiedy to wiele grup kapitałowych borykających się z problemami finansowymi dokona sprzedaży części aktywów nie pasujących do nowej strategii - po potencjalnie korzystnych cenach. Być może nawet obecny model funduszu private equity będzie musiał dostosować się - a raczej cofnąć - do modelu stosowanego w latach 90. w Polsce, kiedy transakcje zakupu dokonywane były po stosunkowo niskich mnożnikach - ukierunkowane na restrukturyzację, usprawnienie działania, tworzenie synergii i ponowną sprzedaż, a nie działalność w oparciu o model dźwigni finansowej. W dużym stopniu odpowiada to ogólnemu przekierowaniu inwestorów z nowych przejęć - na zarządzanie portfelem aktywów, co wymaga większych umiejętności kierowniczych i specjalistycznych umożliwiających przetrwanie okresu spowolnienia gospodarczego.
Spadki spadki
Z badania przeprowadzonego przez Deloitte wśród funduszy PE inwestujących w Europie Środkowej i Wschodniej wynika, że ponad połowa, bo 55 proc. funduszy planuje koncentrowanie się na zarządzaniu swoim portfelem. I choć wciąż wiele z nich, bo 42 proc. deklaruje zainteresowanie nowymi inwestycjami - w porównaniu do wyników badania z maja ub. roku (62 proc.) trzeba mówić o spadku.
W październiku 2008 - po raz pierwszy od kilku lat - większość funduszy (71 proc.) przewidywało, że wielkość transakcji spadnie. Obecnie 80 proc. zarządzających funduszami uważa, że rynek fuzji i przejęć osłabnie, podczas gdy w maju ub. roku tylko 19 proc. spodziewało się pogorszenia sytuacji w tym obszarze.
Większość funduszy przeprowadziła fundraising w ostatnich latach, zaś rekord padł w 2007 r, gdzie w Europie Środkowo-Wschodniej zebrano 4,25 mld euro. Na rynku jest więc sporo funduszy, które mogą zasilić polskie przedsiębiorstwa, choć fundusze, które dostały przyrzeczenie kapitału mogą mieć problem z finansowaniem swoich projektów. I zapewne teraz będą raczej zainteresowane swoimi spółkami portfelowymi, zwiększając zaangażowanie w działalność i plany spółek oraz monitoring inwestycji. Tak, żeby mimo spowolnienia gospodarczego ich wartość nie malała. Od zarządów spółek będzie to wymagało podjęcia decyzji restrukturyzacyjnych i stworzenia w ramach firmy bądź też zatrudnienia, grup zadaniowych do rozwiązania konkretnych problemów.
Jak informuje Deloitte, fundusze zostały dotknięte problemem związanym z dostępem do finansowania dłużnego i część będzie musiała powrócić do podstawowego modelu biznesu, czyli bez transakcji lewarowanych kredytami bankowymi. W ostatnich latach finansowanie dłużne stanowiło około 70-80 proc. wartości transakcji, co przekładało się na bardzo wysokie wyceny przedsiębiorstw. I choć obecnie trudno jest określić do jakiego poziomu zmniejszy się finansowanie dłużne w całości transakcji - wiadomo, że będzie ono zależało od zachowania banków w najbliższych miesiącach.
Będą szukać chętnych
Czy to oznacza, że fundusze całkiem zrezygnowały z nowych akwizycji? Niekoniecznie. Część z nich deklaruje, że będzie się przyglądać możliwościom nowych inwestycji. Szczególnie że zainteresowane są nimi również same spółki. Tym bardziej, że wejście na parkiet nie zawsze może przynieść oczekiwane efekty Tylko w ostatnich kilkunastu miesiącach Deloitte zidentyfikował ponad 60 nieudanych prób, bądź rezygnacji z IPO.
Paweł Pietkun
|