|
|
|
 |


Wymagający partner
CEO Magazyn Kadry Zarządzającej, 2009-10-01
Ten rok w porównaniu z poprzednimi latami nie będzie dla funduszy venture capital/private equity pomyślny. Zarządzający pocieszają się jednak, że dno kryzysu już za nami.
W 2008 r. fundusze zainwestowały w Polsce 628 mln euro, tylko 08% mniej niż w rekordowym 2007 r. W tym roku nowych transakcji jest niewiele, a wychodzenie ze starych projektów bardzo utrudnione. Nikt nie chce pokusić się o snucie prognoz, jak zakończy się obecny rok. Zarządzający funduszami przewidują znaczne osłabienie aktywności inwestycyjnej.
Fundusze venture capital/private equity zbierają pieniądze od prywatnych inwestorów - instytucji finansowych, firm ubezpieczeniowych, funduszy emerytalnych, stowarzyszeń, uczelni i bogatych ludzi - i angażują je w spółki nienotowane na rynku publicznym. Ich celem jest podniesienie wartości spółki, a potem odsprzedaż nabytych akcji lub udziałów z sowitym zyskiem. Inwestycja trwa kilka lat, na ogół od trzech do pięciu. Fundusze są inwestorami aktywnymi, współwłaścicielami spółki, biorą na siebie ryzyko powodzenia inwestycji. Ich przedstawiciele zasiadają w radach nadzorczych, na bieżąco monitorując wyniki firmy. Gdy wychodzą z inwestycji, sprzedają udziały własnościowe poprzez giełdę, inwestorowi branżowemu, innemu funduszowi, pierwotnym właścicielom lub zespołom menedżerskim.
Odwrócona piramida Pierwotnie fundusze venture capital/private equity inwestowały głównie w projekty obarczone dużym ryzykiem, często w pomysł na biznes lub w firmy będące na wczesnych etapach rozwoju. Z czasem to się zmieniało. Obecnie większość tych inwestycji trafia do spółek dojrzałych. W Polsce w ub.r., podobnie jak w poprzednim, 80% środków fundusze zainwestowały w spółki już okrzepłe na rynku, 12% w spółki znajdujące się w fazie wzrostu, a jedynie 8% w spółki będące na wcześniejszych etapach rozwoju. Fundusze szukają dziś projektów większych i bardziej bezpiecznych. Zachęcają ich do tego zmiany na rynku. Na początku transformacji dużych i dojrzałych firm prawie nie było. Od kilku lat jest w czym wybierać, a czas i koszty związane z przygotowaniem małego projektu są podobne jak przy dużym projekcie.
Ubiegły rok był dla sektora venture capital/private equity nieco mniej pomyślny niż 2007, kiedy pozyskał on rekordową pulę środków - 4,3 mld euro. W ubiegłym roku fundusze zebrały 2,5 mld euro. To odbiło się na wielkości zaangażowania inwestycyjnego. W 2007 r. fundusze zasiliły 65 polskich spółek, a w ub.r. 63. Różnica, zdawałoby się, niewielka, ale wartość przeciętnej inwestycji zmniejszyła się istotnie: w 2007 r. wynosiła 1,5 mln euro, a w ub.r. lmln euro. Również wyjść z inwestycji w ub.r. było mniej: 17, wobec 30 w 2007 r. Najczęściej fundusze odsprzedawały swoje udziały innym funduszom, rzadziej inwestorom branżowym, a na giełdę trafiła jedna spółka. Można się spodziewać, że w tym roku oznaki spadku koniunktury będą dużo bardziej wyraziste. Zasadniczej zmianie nie uległa struktura branżowa inwestycji. Największym wzięciem funduszy cieszyły się spółki z branży telekomunikacyjnej i mediów, transportowe oraz produkujące i dystrybuujące dobra konsumpcyjne. Ciekawe, jak będzie wyglądała branżowa struktura inwestycji w obecnym kryzysowym roku.
Fundusze private equity są wymagającym i wybrednym inwestorem. Zwracają uwagę na jakość kadry zarządzającej organizacją, jej udział w rynku, branżę, w której działa. Oczekują, że firma będzie miała jakieś przewagi konkurencyjne i rosła szybciej niż branża.
Koto ratunkowe Przedsiębiorstwa odcięte w dużym stopniu od zasilania bankowego uderzyły na początku 2009 r. do funduszy venture capital/private equity, postrzegając je jako ostatnią deskę ratunku. Fundusze są wymagającym i wybrednym inwestorem. Nie ratują tonących, lecz szukają firm z dużym potencjałem rozwojowym. Na sto ofert przyjmują zwykle kilka. Długo badają sytuację ekonomiczną firm, ich możliwości rozwojowe i plany na przyszłość. Zwracają uwagę na jakość kadry zarządzającej organizacji, jej udział w rynku, branżę. Oczekują, że firma będzie miała przewagi konkurencyjne i rosła szybciej niż branża. Oferują w zamian wsparcie kapitałowe oraz merytoryczne, doświadczenie w pomnażaniu wartości, kontakty biznesowe. Fundusze podniosły wartość takich firm, jak: Computerland, Budimex, Polfa Kutno.
W Polsce inwestycje venture capital/private equity nie odgrywają znaczącej roli. Ich udział w PKB jest mniejszy niż 0,1%. W krajach wysoko rozwiniętych jest on znacznie wyższy. Obecnie na naszym rynku działa kilkadziesiąt funduszy, 34 są członkami Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych. Nie wszystkie fundusze mają charakter uniwersalny, niektóre specjalizują się w wybranych branżach. Największy mankament działających w Polsce funduszy venture capital/private equity: nie mają one oferty dla małych młodych firm. Nie rośnie narybek, który w przyszłości mógłby stanowić trzon gospodarki. Zarządzający funduszami uważają, że państwo powinno stworzyć system preferencji, który zachęciłby fundusze do angażowania się w firmy na wczesnych etapach rozwoju.
Autor: Małgorzata Pokojska
|
|
|
|